Polecane

LUCA czyli skąd się wzięło życie na Ziemi

jak powstało życie na planecie i kto był pierwszy

Cofnijmy kasetę… ale naprawdę daleko

Cofnijmy sobie kasetę naszego życia. Ale nie do poprzedniej piosenki. Nie do dziadków, pradziadków ani nawet do naszych praprzodków. Nie do pierwszych ssaków i nie do organizmów, które wypełzły z wody na ląd. Cofnijmy się jeszcze dalej – na sam początek nagrania. Do pierwszego dźwięku. Do niezgrabnej, pojedynczej nuty, która zapoczątkowała skomplikowaną, wielowymiarową symfonię, jaką jest życie na Ziemi. Właśnie tam go spotkamy.

Kim był Luca – wspólny przodek całego życia?

Poznajcie LUCALast Universal Common Ancestor, czyli ostatniego uniwersalnego wspólnego przodka. To od niego, około 3,7 miliarda lat temu (tak, zgadujemy), wywodzisz się Ty, Twój kot, ulubiona ekspedientka z osiedlowego sklepu oraz człowiek, który uznał, że ananas na pizzy to dobry pomysł.

LUCA niekoniecznie był pierwszą żywą istotą na Ziemi. Ale był tą, od której pochodzą wszystkie znane dziś organizmy. Jeśli istniał ktoś przed nim, to albo wyginął, albo LUCA skutecznie go wyeliminował.

Skąd w ogóle się wziął?

Skąd się wziął? Nie zaskoczę Was mówiąc, że nie wiemy, prawda? Najprostsze organiczne molekuly zorganizowały się w makromolekuły biologiczne, a te z kolei w komórkę z półprzepuszczalną membraną zewnętrzną i autoreplikującym się materiałem genetycznym wewnątrz. Brzmi bardzo prosto, prawda? Aż dziwne, że taki proces nie zachodzi powszechnie. Naprawdę nie miałabym nic przeciwko temu, żeby rano otworzyć warzywniak i odkryć tam jakieś małe świeżo wewoluowane stworzonko, które kocha odkurzać i od dzisiaj będzie mi to robiło codziennie. W sumie w lodówce też takie mogłabym mieć!

Ale nie wiemy skąd wziął się Luca. Może proces był samorzutny. Morze Luca przyleciał do nas z kosmosu (muzyka grozy w tle). Wiemy natomiast, że dotychczas nie udało nam się zaobserwować samorzutnego łączenia się molekuł, które na naszych oczach skleiłyby się w nową formę życia.

Luca to był prosty chłop


Nie miał błony jądrowej ani mitochondriów. Proces jego przemiany w warana nilowego jest wręcz absurdalnie nieprawdopodobny! I zanim do niego doszło, natura musiała pokonać jeszcze jedno wąskie gardło. Bez tego ewolucja w ogóle nie byłaby możliwa.

Najpierw jedna komórka musiała zeżreć drugą komórkę i ta druga komórka nie umarła od tego, a przystosowała do nowych warunków i zmieniła się w mitochondrium, czyli fabrykę energii. A potem ta złożona komórka (już nie prokariont, a eukariont) spotkała drugą złożoną komórkę i razem zamieszkały. Potem wprowadziła się do nich trzecia, czwarta i tak dalej. I tak komórki zaczęły łączyć się w stada i dzielić obowiązkami, a ewolucyjne machiny rozpoczęły swój historyczny marsz, którego zwieńczeniem (bądź chwilowym przystankiem), jesteś Ty.

Poznaj swojego dziadka


Każdy z nas jest potomkiem Luki. Pracując nad kolejnymi anatomicznymi ilustracjami i plakatami, odwzorowując te niebywale skomplikowane światy naszej anatomii, miliardy komórek z tysiącami różnych funkcji, wzdycham głęboko. Nie mogę uwierzyć, jakie życie było kiedyś proste.