Cielesny, Polecane

PROSTATA. Niepozorna kuleczka wielkiej mocy

Jest naprawdę malutka i ma ją tylko część z nas – mniej więcej 50% dzieci rodzi się bez niej. Najciekawsze jest to, że te 50% populacji świetnie sobie bez niej radzi i w zasadzie nie jest im w ogóle do niczego potrzebna. 

Ci, którzy odnajdą ją w pozostawionej przez naturę paczuszce z prezentami (wciśniętą na samo dno pudełka, grzechoczącą gdzieś wesoło pomiędzy kością ogonową a wyrostkiem robaczkowym), przez pierwsze 50 lat najprawdopodobniej w ogóle nie będą widzieli, że ją posiadają. Natomiast ryzyko, że się o niej dowiedzą w jakichś przykrych okolicznościach, być może w parze ze słowem “rak”, wzrasta wykładniczo z każdą kolejną przeżytą dekadą. 

Dziś przedstawiam Ci owianą złą sławą tajemniczą strukturę, o której mówi się zdecydowanie zbyt mało. Obiecuję przy tym nie straszyć Cię żadnym badaniem “per rectum” (które, tak nawiasem mówiąc, wcale nie jest jakoś specjalnie straszne). 

Poznaj prostatę

Ta niepozorna kuleczka (ma około 3 x 3 x 4 cm) jest umieszczona pod pęcherzem moczowym każdego mężczyzny i robi tam jakieś nie-wiadomo-co. Niebezpiecznie się rozrasta, ot co. 

Ano nie, ma dużo bardziej odpowiedzialne zajęcie. Od rozrastania się jest tłuszcz trzewny, a my przecież dzisiaj nie mówimy o zajadaniu stresów ciasteczkami, prawda? 

Prostata jest gruczołem, co znaczy, że zajmuje się wydzielaniem substancji. Płyn przez nią produkowany wchodzi w skład ejakulatu i ma za zadanie ułatwiać plemnikom życie. A to dlatego, że prostatowa wydzielina zawiera związki odgrywające istotną rolę w aktywnym transporcie nasienia. Stanowi około 30% objętości spermy. To niemal 1/3! Dlatego prostata i jej prawidłowe działanie są tak ważne. 

Skrzyżowanie na bardzo ruchliwej autostradzie

Utrzymanie jej w dobrej kondycji jest bardzo istotne również z innego powodu. To właśnie Przystanek Prostata jest miejscem, gdzie dwa odrębne układy: moczowy i płciowy łączą się w jedną Autostradę Miłości i Utrapienia. Wie o tym każdy mężczyzna próbujący skorzystać z toalety podczas erotycznie burzliwego poranka.  

To naprawdę długa droga…

Ale po kolei: z pęcherza moczowego cewka moczowa uchodzi w dół i przecina prostatę przez sam jej środek. Od tego miejsca cewka moczowa jest odpowiedzialna za transport i moczu i ejakulatu. Mocz nie ma zbyt wymagającej drogi do przebycia z pęcherza moczowego do muszli klozetowej. Natomiast sperma! Ta to się musi natrudzić i naprodukować (określenie użyte jak najbardziej celowo!), zanim wytryśnie w trwającej krótki moment chwili uniesienia. 

Spermatogeneza, czyli powstawanie plemników, rozpoczyna się w jądrach (a dokładniej w cewkach nasiennych krętych). Następnie plemniki wędrują do najądrza, które jest przytwierdzone do tylnej części jądra. To tam nasienie jest magazynowane i spokojnie dojrzewa nic sobie nie robiąc z ciężaru odpowiedzialności, jaki złożyła na jego młodzieńcze barki natura.  

Kiedy mija ok 80 dni (nie żartuję! Ten czas jest imponujący, jeśli się weźmie pod uwagę jak krótki żywot czeka te wszystkie maluchy po tym, kiedy opuszczą przytulne zakątki najądrza w trwającej ułamek sekundy drodze w nieznane), dojrzałe nasienie wyrusza nasieniowodem w podróż do następnego przystanku: pęcherzyka nasiennego, który jest trochę jak postój w McDrive. To tu wielkość ejakulatu zwiększa się o 70%, a zatankowane paliwo jest bogate we fruktozę, która jest źródłem energii dla plemników (mówiłam, że McDrive).  

Ostatnia prosta i…

Plemniki dalej wędrują nasieniowodem – przed nimi Przystanek Prostata, gdzie ejakulat zwiększa swoją objętość o płyn ułatwiający dalszy transport nasienia. Ostatnim punktem wycieczki, zaraz przed Grande Finale, są gruczoły opuszkowo-cewkowe, od których ejakulat otrzymuje płyn-lubrykant, odpowiedzialny za gładkie przeprowadzenie spermy przez ostatnią prostą, czyli część cewki moczowej biegnącą przez wzwiedzionego penisa. 

Reszta to już sama przyjemność.           

A co dzieje się z plemnikami już po Grande Finale – to już pozostawiam Twojej wyobraźni. 

Powiązane posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.