Cielesny

Mój pierwszy taniec… czyli PORÓD

Plakat anatomiczny płód w 9 miesiącu ciąży

Weźcie sobie 5 przypadkowych zmiennych i podnieście tą ilość do potęgi. A potem dodajcie stresu, nieprzystosowania i umęczenia, zamieszajcie w garze i … TADAM! Mamy recepturę na poród człowieka z perspektywy ewolucji.

Mogłabym powiedzieć „Naturo, chyba sobie tego nie przemyślałaś zbyt dobrze”, ale byłoby to rażące niedomówienie.

Tu wszystko się zmienia!

Sami zobaczcie, przecież tu każdy parametr jest zmienny: rozmiar głowy płodu i szerokość jego bioder. Rozmiar miednicy matki, pozycja porodowa, hormony, długość ciąży, rozluźnienie więzadeł. Formowanie czaszki, wsparcie społeczne, a nawet podejście osoby przyjmującej poród. I w tym nieprzewidywalnym koktajlu genetyczno-społecznych kaprysów, matka natura wymyśliła sobie, że kobieta przyjdzie i urodzi zdrowe dziecko.

Sama nie wiem czy to godna pochwały, niezachwiana wiara w mój gatunek czy raczej niczym niepoparta, optymistyczna bezmyślność.

Dlaczego poród jest taki skomplikowany i ryzykowny?

Poród u ludzi rzadko kiedy jest prosty. A wszystko przez to, że w pewnym momencie naszej historii stwierdziliśmy, że bujanie się po drzewach nie jest już dla nas. My będziemy od teraz chodzić do opery w garniturach. Więc stanęliśmy na tylnych łapach, wyprostowaliśmy się… i od tamtego momentu kobiety mają przechlapane.

Małpy, nasze dobre koleżanki z poprzedniej szkoły, mają głęboką miednicę – tak jak inne czworonogi. Staw biodrowy jest dość daleko od stawu krzyżowo-biodrowego (to ten staw który łączy miednicę z kręgosłupem). Dzięki temu podczas porodu głowa płodu gładko przechodzi przez kanał rodny. Jednak taka budowa sprawia, że małpy swój środek ciężkości mają na tyle mocno przesunięty ku górze, że chodzenie na dwóch nogach jest dla nich niemożliwe.

No a nam się przecież zachciało do opery. Albo po hot doga ze stacji benzynowej – to nie ja ustalam priorytety. Ubieramy buty i idziemy albo na Pucciniego albo na kiełbaskę z meksykańskim. I z tego powodu nasza miednica w toku ewolucji zmieniła swój kształt. Żadna część naszego ciała nie przeformowała się tak dalece, jak właśnie ona. Z głębokiej i płaskiej zrobiła się krótka i pękata. Obniżył nam się środek ciężkości, ale razem z nim zmniejszył się rozmiar kanału rodnego. A przez to – przeżywalność porodów.

I właśnie wtedy zaczynam tańczyć!

I właśnie tutaj rozpoczął się mój pierwszy w życiu taniec. Jestem absolutnie przekonana, że moja dusza zapuściła wtedy Congę Glorii Estefan, żeby mi lepiej poszło.

Miednica w naszych ciałach jest nachylona do przodu, a co za tym idzie, kostna obwódka kanału rodnego jest również położona pod kątem. Kiedy byłam w tej fazie przychodzenia na świat, zaczęły grać trąbki, a ja przycisnęłam brodę do piersi. Po czym przekręciłam głowę na bok – tak, żeby najszerszy fragment mojej głowy był ułożony w jednej linii z najszerszym fragmentem miednicy mojej matki.

Do trąbek dołączyły bębny i marakasy, a ja dotarłam do przeszkody numer dwa. Wyrostki kulszowe miednicy mojej matki sprawiły, że kanał rodny zwęził się po bokach i zupełnie nagle zrobiło mi się bardzo, bardzo ciasno. U większości kobiet jest to najwęższy punkt, przez jaki musi przejść dziecko. Jedynym sposobem żeby go pokonać, jest dalsza rotacja.

Jeszcze więcej porodowych przeszkód

Muzyka gra mi w duszy, a ja tańczę dalej. Wykonuję śrubę i wkręcam się przez cieśń macicy w przestrzeń wychodu w pochwie. Jestem teraz zwrócona twarzą do pleców mojej matki. Gdybym była zwrócona twarzą w kierunku jej twarzy, ta kucając, mogłaby mnie zobaczyć. Mogłaby coś pomóc, tak jak robiły to – i robią nadal – inne naczelne. Ale u człowieka tego typu porody (z ułożeniem twarzyczkowym) to tylko 0,5-5% przypadków. I całe szczęście, bo są dla naszego gatunku niebezpieczne.

W tym momencie porodu moja głowa wychyla się z kanału rodnego, a Gloria Estefan wreszcie zaczyna śpiewać. Nie przyszłam jednak jeszcze na świat – najpierw muszę wydostać ramiona! To dosyć niebezpieczny moment, gdyż szerokie ramiona dziecka mogą utknąć pomiędzy kośćmi miednicy. Cała sztuczka polega na tym, żeby wysunąć najpierw jedno ramię, a potem drugie, wsuwając je pod przednią część miednicy matki.

No i już, jestem! Myślę sobie Come on, shake your body baby, do the conga… i biorę mój pierwszy, wrzaskliwy oddech.

Poród, poród… co tu poszło nie tak?

Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Moja miednica musi być wystarczająco duża, żeby przeszedł przez nią noworodek, ale nie tak duża, żeby zakłócała mi chód na dwóch nogach. Ewolucja musiała znaleźć jakiś złoty środek i udało się jej to wszystko „na styk”. Potrafimy zgrabnie chodzić na pokazach mody, tańczyć w balecie i biec maraton, a mimo wszystko przeżywalność płodów jest zdecydowanie wyższa niż śmiertelność. Możemy więc chyba stwierdzić, że plan się powiódł… Chociaż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przypomina trochę studencki projekt robiony na kolanie w noc przed ostatecznym terminem.

Zastanawiam się czy ta parówka ze stacji benzynowej była warta tego, żeby zrezygnować dla niej z beztroskiego bujania się w koronach drzew.

Jak dobrze, że mogę ukoronować to całe wydarzenie projektując plakat anatomiczny! Teraz anatomia ciąży jest dostępna w dwóch wariantach. Kolorowa tablica medyczna o wymiarach 50 na 70 oraz mniejsza, anatomiczna rycina nawiązująca stylem do klasycznych ilustracji ze starych podręczników 😊