Bez kategorii

Jak uczyć się anatomii? Odpowiada ilustrator medyczny

Jak uczyć się anatomii…

Przyznajcie się – lubicie to robić? Czy nauka anatomii sprawia Wam radość, daje satysfakcję, przynosi ukojenie? W głębi serduszka czuję, że może nie zawsze tak jest, dlatego napisałam tekst o nauce tego demonicznego (i demonizowanego!) przedmiotu z mojego punktu widzenia. Co mi pomaga? Jakie mam sposoby, jak sobie radzę? Wskakujcie i dajcie znać co myślicie i jakie są Wasze sposoby, by ujarzmić demona 😉

Nauka anatomii może przytłaczać – materiału do przyswojenia jest ogrom, a czas w tym przypadku rzadko kiedy jest sprzymierzeńcem. Opowiem jak ja podchodzę do sprawy. Jestem ilustratorką medyczną – anatomia to podstawa mojej pracy (zaraz obok umiejętnego operowania ołówkami). Zanim przejdę do konkretnych sposobów, proszę pamiętaj, że nauka anatomii nie musi być uporczywym i nużącym ciężarem!

Zawsze podchodzę do interesujących mnie zagadnień jak detektyw szukający wskazówek, które pomogą mu odkryć zagadkę. A zagadką do rozwikłania jest sposób, w jaki funkcjonuje Twoje ciało. Ucząc się więc anatomii, możesz bez skrępowania, bez wyrzutów sumienia myśleć wyłącznie o sobie: budowa Twojego własnego ciała. Jego kości, jego rdzeń kręgowy, jego śledziona, jego tętnice wieńcowe. Mi to bardzo pomaga: nie myślę o abstrakcyjnych, nudnych opisach z książki. Myślę o tym, co żyje pod moją skórą. Co nieraz mogę poczuć palcami.

1. Dobry, kolorowy, WSPÓŁCZESNY atlas anatomiczny

Oprócz podręczników zawierających uproszczone schematy, bardzo polecam Ci pracę z atlasami anatomicznymi (ja sama mam kilka). Już na początku nauki przyjmij, że wybrany przez Ciebie atlas będzie Ci towarzyszył przez lata. Pisz po nim. Zaznaczaj struktury, które Cię interesują. Dodawaj własne notatki i uwagi. To pomoże Ci wzrokowo zapamiętać bardzo dużo informacji.

2. A skoro już jesteśmy przy temacie – notatki. Naprawdę sporo notatek.

Zapisuj tematy, które aktualnie przerabiasz. W formie, która najbardziej Ci odpowiada: w zeszycie, na luźnych kartkach, na fiszkach. Używaj kolorów, kredek, flamastrów – wybierz to, co Twój mózg najbardziej lubi “jeść”. Ważna sprawa: rób to ręcznie, nie pisz na komputerze. Personalizując w ten sposób nabytą w podręcznikach wiedzę, bardzo ułatwisz sobie naukę. A dodatkowo, zapisując, powtarzasz materiał.

3. Rysuj. Dla mnie właśnie ten punkt jest najważniejszy!

Ilustracja to również notatka, tylko zapisana w inny sposób. To nie ma znaczenia, że wykonane przez Ciebie rysunki są koślawe czy nieestetyczne, bo nie o to tu chodzi – zadaniem rysunków jest trwałe przeprowadzenie się do Twojego mózgu, żeby w dowolnej chwili były tam dla Ciebie dostępne. Więc im bardziej będą charakterystyczne i “Twoje” – tym większa szansa na sukces.

4. Stań przed lustrem i dotknij się

Niestety nie zbadasz w ten sposób śledziony, ale stanie przed lustrem pomoże Ci zlokalizować jej położenie: policz żebra, sprawdź, jak się ma do tego wszystkiego pępek, mostek, pacha: badaj zależności i relacje. Dotykaj, porównuj i oglądaj na sobie, ile możesz: do najtrudniejszych ilustracji używałam samej siebie jako modelki (oczywiście nie mówię tu o ilustracjach przedstawiających zabiegi ;)).

5. Doświadczaj: modele, prosektoria, programy 3D, filmy na Youtube

Nie poprzestawaj na nauce opartej wyłącznie o podręczniki. Wizyty w prosektorium na pewno zorganizuje Ci Twoja uczelnia. Jeżeli masz taką możliwość, zaopatrz się w model anatomiczny, one bardzo ułatwiają naukę! Na rynku znajdziesz ogromny wybór czaszek. Mają bardzo duży zakres cenowy, ta inwestycja wcale nie musi kosztować Cię miliony. Dostępne są także inne struktury. Oczodoły, mózgi, miednice, kości stopy, kolana – co tylko może Ci pomóc w nauce (i nie odstraszy za bardzo gości). Ja nie zaczynam żadnej ilustracji z obrębu głowy bez dokładnego przyjrzenia się modelowi czaszki, który posiadam.

Polecam Ci także programy 3D (znajdziesz ich spory wybór, część z nich jest darmowa). Bardzo dobrze widać na nich wzajemne zależności poszczególnych struktur. Możesz każdy element obrócić o 360 stopni i obejrzeć z każdej strony. Ilustracja w atlasie nie daje takich możliwości. Na YouTube znajdziesz sporo filmów prosektoryjnych i wiele innych materiałów, które mogą Ci się przydać w trakcie powtórek. Warto zgłębić tą platformę pod tym kątem.

6. Plakat anatomiczny

To jest punkt, którego nie mogło tu zabraknąć! Z dwóch powodów: po pierwsze, kiedy będziesz mieć w zasięgu wzroku plakat anatomiczny, łatwiej zapamiętasz omawiany temat z prostej przyczyny częstego oglądania tematu. Poza tym, kiedy będziesz potrzebować coś sprawdzić na szybko, odpada wertowanie stron podręcznika – plakat jest na wyciągnięcie ręki. Możesz takie plakaty tworzyć sobie samodzielnie (o zaletach tworzenia własnoręcznie rysunków wspominałam w punkcie 3) lub zajrzeć do mnie! Sama rysuję plakaty anatomiczne i znajdziesz u mnie nie tylko budowę kręgosłupa czy kości nadgarstka, ale także budowę stopy, mięśnie mimiczne, anatomię mózgu, skórę, nerwy czaszkowe… A nawet cały układ mięśniowy człowieka! Zobacz tutaj

7. Daj sobie czas (byle nie za dużo)

Nie nauczysz się wszystkiego od razu, ani w trzy dni, ani nawet w dwa tygodnie. To potrwa – i potrwać musi, bo przed Tobą dużo materiału, który powinien zostać w Twoim mózgu na lata. Zrób sobie dobry (realny do wykonania!) plan działania. Idź od ogółu do szczegółu, nie próbuj połknąć wszystkiego od razu, bo się pogubisz. Spisz wszystkie nerwy czaszkowe. Później spisz ich przebieg. Na końcu naucz się ich funkcji. Ta “schodkowa” metoda pomoże Ci nie zgubić się w anatomicznym labiryncie zbudowanym z żył, nerwów i tętnic, gdzie wszystko się ze sobą przeplata i jest wzajemnie zależne.

8. SPS – Skupienie. Powtarzanie. Systematyczność

To jest najnudniejszy punkt, ale bez niego wszystkie poprzednie możesz wyrzucić do kosza. Nawet najpiękniejsze notatki, najdroższy model czaszki czy 8 godzin w prosektorium na jutubie nigdzie Cię nie zaprowadzą bez SPS. Pracuj w skupieniu. Za kilka godzin powtórz przerabiany materiał. Powtórz go także nazajutrz i za kilka dni. Rób to systematycznie, a wtedy zobaczysz, że anatomia może być Twoją przyjaciółką. Co prawda przyjaciółką nieco kapryśną, ale jednak taką, na której zawsze możesz polegać. Więź, którą stworzysz na studiach, będzie Ci towarzyszyć przez długie lata Twojej medycznej kariery.

Pamiętaj, że to przede wszystkim Ty musisz znaleźć swój sposób nauki. Być może nie znosisz map myśli, nie robisz kolorowych ilustracji a filmy na Youtube napawają Cię grozą (chociaż w to ostatnie trochę powątpiewam ;)). Wybierz sposoby, w których czujesz się komfortowo i które są skuteczne DLA CIEBIE. Nie zmuszaj się do rozwiązań, które działają dobrze u kogoś innego. Twój mózg jest unikalny, dlatego poszukaj rozwiązań, które do niego trafią.

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o tym, co poruszyłam na początku tego tekstu. Bądź detektywem. Wejdź do oczodołu i rozejrzyj się. Zanurkuj w wątrobie, opisz znalezione w niej skarby. Idź na wielką wyprawę – wnętrze Twojego ciała to ogromna przestrzeń, a Ty jesteś odkrywcą i Twoim zadaniem jest wyznaczyć mapy, którymi będziesz poruszać się jeszcze przez długie lata. Nie zostawiaj białych plam, stwórz szerokie autostrady, po których Twoje myśli będą pędziły do celu, jakim jest nazwa, przyczep, położenie czy funkcja konkretnej struktury, którą będziesz badać lata po tym, jak zakończysz studia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.