Bez kategorii

Skąd się bierze rak piersi?

Ja dzisiaj znowu o tym samym – o cyckach! Jest to bezsprzecznie mój ulubiony temat (to oraz nieustające wplatanie w niemal wszystkie teksty anegdot o moim trzyipółlatku), o którym mówię chętnie i z pasją. 

Cycuszek, a dokładnie rzecz biorąc: sutek. Nie będę dziś opowiadać o jego budowie (taki tekst już powstał i możesz przeczytać go tutaj) ani nie opowiem Ci jakie ekstrawaganckie pomysły natury w ogóle doprowadziły do tego, że takowa aparatura zdobi teraz przednią część mojej klatki piersiowej (ten tekst z kolei czeka na Ciebie tutaj). 

Dzisiaj będę Cię straszyć. Będę naciskać, działać na wyobraźnię i wpływać na Twoją decyzyjność. Wszystko po to, żebyś zbadała swoje piersi. Lub żeby zbadała je Twoja żona, babcia czy przyjaciółka, bo tekst nie jest kierowany wyłącznie do kobiet. Panowie, zapraszam – rozsiądźcie się wygodnie. Wy również będziecie dzisiaj straszeni rakiem piersi (nie jest to tak zupełnie bezzasadne, bo mężczyźni także zapadają na ten nowotwór, jednak statystyki są dla Was dużo bardziej łaskawe niż dla kobiet). 

Rak piersi to najczęściej występujący nowotwór wśród kobiet. W 2018 r. odnotowano na świecie dwa miliony nowych zachorowań. W Polsce prawie jedna czwarta kobiet, które są onkologicznie diagnozowane, dowiaduje się, że ma raka piersi. Zachorowalność stale rośnie i dotyka coraz młodszych kobiet. 

Dlaczego pojawia się rak piersi?

Nie jest to łatwe pytanie, bo do końca nie znamy na nie odpowiedzi. Znamy natomiast całkiem sporo czynników, które znacznie zwiększają ryzyko zachorowania. 

Pierwszy: bycie kobietą. Czasem sobie myślę, że z biologicznego punktu widzenia natura z jakiegoś powodu wyjątkowo się z kobietami nie polubiła. Czy koleżanki śmiały się z niej przy całej klasie? Zabierały kanapki z plecaka? Wyśmiewały jej ulubioną bluzkę w różowe misie, którą dostała od taty? Naprawdę nie wiem, ale kiedy spojrzeć na to z szerszej perspektywy, musiałyśmy jej solidnie podpaść. Miesiączki, porody, karmienie piersią, instynkt macierzyński, menopauza, osteoporoza, anemia. No i jeszcze to. Piersi i ich nowotwór. Kiedy planowała cykl życia samic ssaków i naczelnych, naprawdę musiała być solidnie nie w humorze. 

Drugi: wiek. Im właścicielka biustu jest starsza, tym większe szanse na raka piersi..  

Trzeci: miesiączka i menopauza. Im szybciej pojawił się u Ciebie okres, a im później menopauza, tym Twoje szanse zachorowania wzrastają. Miesiączka przed 12 rokiem życia i menopauza po 55 roku sprawia, że czas wysokiej aktywności hormonalnej trwa ponad 40 lat, przez co czas ekspozycji na estrogeny jest bardzo długi. A hormony te są sekretnym, podawanym pod ławką liścikiem od natury. Na liściku jest napisane “będziesz bardzo długo bardzo mocno żałować obśmiewania mojej bluzki w misie”. 

Coś jeszcze? Ciąża, a w zasadzie jej brak. Ciąża w późniejszym wieku. Brak karmienia piersią. Natura dała nam do dyspozycji bardzo wąskie okienko, kiedy możemy bezpiecznie rodzić, po czym klepnęła nas mocno w plecy i krzyknęła: “no, to teraz dawaj potomka, bo jak się przestrzelisz z datą, zamienię Twoje życie w piekło. Ale mogę to zrobić i tak. Zobaczymy. Nigdy nie wiesz!” 

Są jeszcze inne czynniki ryzyka, takie jak genetyka (głównym – i najbardziej poznanym – elementem dziedziczenia nowotworu piersi są mutacje w genie BCRA1 i BCRA2) oraz sam tryb życia. Stres, brak ruchu, niezbilansowana dieta wypełniona składnikami kiepskiej jakości, a także otyłość. 

Jak mogę sobie pomóc?

Dobrze. Nagadałam, nastraszyłam, nadziałałam na wyobraźnię. Ale teraz, kiedy znasz już statystyki i przyczyny, zatrzymajmy się na chwilę. Twoje piersi to absolutnie niesamowita i niepowtarzalna struktura. Miękkie, ciepłe i życiodajne. Wyjątkowe – mają swój unikalny kształt i rozmiar. Wbrew temu co wmawiają nam bieliźniane koncerny, piersiowy świat nie jest zbudowany wyłącznie z małych mandarynek. Są tutaj jabłka, pomarańcze, arbuzy, czereśnie, truskawki, gruszki, agrest, winogrona, melony, liczi, kiwi, grejpfruty, borówki, śliwki i wiele innych kształtów. A każdy zupełnie niezwykły i absolutnie niepowtarzalny. Ale żeby ten owocowy raj utrzymywać w dobrym zdrowiu i długo cieszyć się jego witalnością, raz do roku trzeba oddać go pod skrzydła sadownika-specjalisty. Przez większość czasu sama możesz dbać o swoje uprawy: raz w miesiącu przeprowadź samobadanie piersi. Możesz zrobić to tak: klik

Ale raz do roku skonsultuj się ze specjalistą. Zrób sobie USG – lub mammografię, jeśli jesteś po 40 roku życia. Weź do ręki telefon, umów się na wizytę. Zrób badanie. Niech słodki zapach owoców towarzyszy Ci przez długie lata. Pachnie pięknie, noś go z dumą. 

Żeby ułatwić Ci utrzymywanie dobrostanu w Twoim sadzie, przygotowałam Ci grafikę, którą możesz pobrać tutaj

Plakat przypominający o corocznym badaniu piersi

Grafika składa się z ilustracji, która przedstawia budowę piersi oraz z miejsca, gdzie możesz wpisać datę swojego tegorocznego badania. Dzięki temu w przyszłym roku łatwiej będzie Ci zaplanować wizytę lekarską. Niech rak piersi będzie dla Ciebie wyłącznie encyklopedycznym opisem. Nigdy Twoim osobistym doświadczeniem.

Dobrym sposobem jest także ustalenie sobie na sztywno jednego dnia w roku, kiedy podejmujesz temat badania piersi. W moim przypadku jest to Dzień Kobiet. Zawsze wtedy albo idę na badanie, albo je umawiam. W tym roku niestety to mi się nie udało – plany pokrzyżował mi mój cykl miesiączkowy. Na USG trzeba umawiać się zawsze między 1-10 dniem cyklu. Ja musze jeszcze chwilę poczekać, ale na pewno zrobię to w marcu 😊 

To jak, który dzień w roku Ty ustanawiasz Osobistym Dniem Dbania o Cycuszki? 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.