Cielesny

UCHO. Chciałabym zasnąć, ale nie mogę

słuch i słyszenie

Śpię. Śni mi się, że siedzę na żółtym, ciepłym piasku. Patrzę na spokojne, przyjazne morze, a wokół mnie pływają delfiny. Jest mi miło i spokojnie. Ale nagle do moich śpiących uszu dobiega głośny krzyk, który stopniowo przeradza się w bardziej artykułowane “mama”. A to jest dźwięk, który natychmiast wyrywa mnie ze snu – nawet nie zdążę rzucić ostatnim, tęsknym okiem na beztroskie, szczęśliwe delfiny. Z piaskiem, ale pod powiekami, idę sprawdzić, dlaczego mój syn obudził się w nocy z krzykiem. W głębi duszy, zmęczona i niewyspana, pomstuję na mój wyczulony, matczyny słuch, który jest w stanie wyłapać każdy szmer dochodzący z dziecięcego pokoju. Uszy moje najmilsze, dałybyście się wyspać. 

Jak to się dzieje, że jednak się wyspać nie dają? Dzisiaj przyjrzyjmy się strukturze, która jest odpowiedzialna za bardzo marną jakość mojego matczynego snu – słuchowi. 

Te wszystkie młoteczki, kowadełka, błony i ślimaki są Ci na pewno doskonale znane. Jednak na czym dokładnie polega proces, który od ponad dwóch lat (bo tyle ma mój syn) uniemożliwia mi spokojne przespanie nocy? 

Ucho składa się z trzech części. Najbardziej zewnętrzna oraz widoczna dla wszystkich zainteresowanych, to małżowina uszna. Wydawać by się mogło, że jest tworem niepozornym, niedopracowanym i często przeszkadzającym w życiu (osoby z odstającymi uszami – tulę Was dzisiaj mocno). Przecież inne ssaki mają uszy większe i ruchome – mogą więc swoje “dźwiękowe radary” kierować w stronę, z której owe dźwięki dochodzą. My, jako homo sapiensy, tej umiejętności nie posiadamy, przez co jesteśmy zmuszeni kręcić głową, szyją, a czasem nawet całym ciałem, w celu zlokalizowania źródło dźwięku. Nie dało się tego zrobić lepiej? Czy z kocimi uszami nie żyłoby się nam łatwiej?  

W rzeczywistości jednak mięsiste zwoje naszych zewnętrznym uszu bardzo dobrze radzą sobie z wychwytywaniem docierających do nich dźwięków. A jeżeli odwracamy się, żeby wyłowić źródło danego dźwięku to dlatego, że nasze uszy działają stereoskopowo: dają znać mózgowi skąd pochodzą dźwięki oraz czy w ogóle warto zwracać na nie uwagę. Dzięki tej wspaniałej umiejętności nasi praprzodkowie potrafili określić czy pękająca w okolicznych krzakach gałązka to zbliżający się tygrys czy tylko sąsiad spod czwórki ma krzaczkowe problemy, bo zbyt łapczywie pożarł zbyt dużą ilość surowego mamuta. Słuchowa umiejętność odróżniania tygrysa od sąsiada bardzo pozytywnie wpłynęła na to, że jako gatunek udało nam się przetrwać. 

W głębi małżowiny usznej znajduje się otwór – to kanał słuchowy. To ślepa ulica dla wszelkiej maści patyczków do uszu, dociekliwych paluszków czy zagubionych pajączków. Jest ślepa, bo kończy się błoną bębenkową, czyli naciągniętą i wytrzymałą membraną. To granica nie tylko dla nadmiernie eksplorujących okolicę pająków, ale również dla ucha zewnętrznego: od tego miejsca mamy już do czynienia z uchem środkowym.  

W uchu środkowym mieszka trójka kościstych osobowości. Na małej przestrzeni upakowane są dosyć zwięźle, a bliskość ta sprawia, że zabawa w głuchy telefon to tutaj codzienność. Błona bębenkowa ściąga z otoczenia hasło, by drganiem przekazać je młoteczkowi, a ten szepce je kowadełku. Kowadełko z kolei plotkuje ze strzemiączkiem. Ta czwórka nie ma przed sobą żadnych sekretów: co tylko zadrży w błonie bębenkowej, jest natychmiast przekazywane dalej.  

Wiesz, że młoteczek, kowadełko i strzemiączko to najmniejsze kości w naszym organizmie? Cała trójka spokojnie zmieściłaby się na guziku od koszuli. Lubię tą trójcę wyobrażać sobie jako trzy stare babuleńki w chustach na głowach, fartuchach w kwiaty i grubych rajstopach, jak siedzą w wiosenny wieczór na ławeczce przed domem i opowiadają o wszystkim, co tylko udało im się zauważyć: nieprzerwanie trajkoczą wszystkie najświeższe ploteczki i doniesienia. Każda wie wszystko o każdej. Są jak trojaczki: połączone ze sobą niemal magiczną więzią, która umożliwia im porozumiewanie się bez słów – samymi drganiami. W dodatków to one decydują co zostanie przekazane dalej, do ślimaka, gdyż mają umiejętność wzmacniania cichych dźwięków i tłumienia głośnych. Jeśli naturalnie mają akurat na to ochotę. Zauważyłam, że kompletnie przestają działać, kiedy mąż mnie prosi o umycie garów, albo kiedy próbuję wyegzekwować na moim dwulatku wieczorne sprzątanie zabawek. Następuje paraliż ucha środkowego i komunikaty kompletnie nie docierają do mózgu

Kiedy wibracje ściągane z otoczenia przez małżowinę uszną przejdą już przez błonę bębenkową i przez Plotkarski Tercet, trafiają do ucha wewnętrznego – czyli do ślimaka. W tym miejscu drgania powietrza (czyli mechaniczny ruch) zmieniają się w sygnał wysyłany do mózgu (czyli impuls elektryczny układu nerwowego). Opowiem Ci jak do tej magii dochodzi. 

Co znajduje się w ślimaku? Bo na pewno nie miłujący serowe pierogi mięczak. Znajdziesz w nim zaskakujące bogactwo struktur anatomicznych, jednak dzisiaj opowiem Ci tylko o kilku z nich. Poznaj wypełniony śródchłonką przewód ślimakowy, a w nim – bardzo zapracowany narząd Cortiego, czyli ułożone w rzędy komórki zmysłowe.  

Kiedy przekazywane przez Plotkarskie Trio drgania docierają do śródchłonki, ona także zaczyna drgać. Ten ruch drażni włosowate wyrostki wspomnianych już przeze mnie komórek zmysłowych. Te komórki są absolutnie wyjątkowe, bo potrafią zmienić energię mechaniczną (czyli własne drganie, spowodowane ruchami śródchłonki) w potencjał elektrochemiczny (czyli pędzący do mózgu impuls elektryczny).  

Sródchłonko, czy to Ciebie mogę winić za moje nieprzespane noce? A może to komórki zmysłowe szturchają po nocach mój mózg każąc budzić się przy najmniejszym szmerze dochodzącym z dziecięcego pokoju (ostatnio nie był to nawet szmer, a donośnie wykrzyczane “odkurzacz!” I tylko moje dziecko wie, co jego dwuletni mózg miał wtedy na myśli). A może to wiecznie paplający, nigdy nie odpoczywający Plotkarski Tercet męczy mnie nocnymi omamami słuchowymi? Narząd słuchu jest tak skomplikowanym urządzeniem, że jest mi bardzo trudno znaleźć jednego winowajcę. 

Z jednej strony: nie sposób nie być wdzięcznym za tą niesamowitą zdolność, którą obdarowała nas ewolucja. To dzięki niej potrafię chronić moje młode również w nocy. 

Ale z drugiej strony – nie sposób się wyspać. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.